Przymusowy wolontariat, czyli polskie Gaokao

Pewnie nie wiesz, że w Polsce trwa właśnie jeden z najbardziej szalonych wyścigów szczurów. Bierze w nim udział około 300 tysięcy dzieci urodzonych w latach 2003-2004 i kilka(naście) tysięcy z rocznika 2005. Oraz oczywiście ich rodzice. Dzięki pseudoreformie edukacji, dwa roczniki (tegoroczni ósmoklasiści i druga klasa gimnazjum) będą rywalizować o miejsca w liceach. O tym, że czyjeś dziecko się dostanie lub nie decydować mogą szczegóły. W szkołach trwa bezwzględna walka o każdy punkt.



Najtrudniejszy egzamin świata

 

Co roku kilka milionów Chińczyków zdaje Gaokao – trzydniowy morderczy egzamin, który dedcyduje o ich przyszłości. Od jego wyniku zależy to, na jak dobre uczelnie się dostaną, na jaką karierę zawodową mogą liczyć. Całe rodziny robią wszystko, aby dzieci wypadły jak najlepiej. Nie szczędzą środków na korepetycje, luksusowe hotele na czas egzaminu i każdy najdrobniejszy szczegół, który zwiększa szanse na dobry wynik. Nektórzy nawet wynajmują nawet prymusów, których podstawią na egzamin zamiast swoich, gorzej przygoowanych pociech. Co roku media donoszą o zasłabnięciach, omdleniach i innych dramatycznych sytacjach podczas tego wydarzenia.


Polskie Gaokao

W tym roku mamy nasze małe polskie Gaokao. Tyle, że dla trochę młodszych dzieci. 150 tysięcy gimnazjalistów (rocznik 2003) i 150 tysięcy ósmoklasistów (2004 i 2005) walczy o miejsca w liceum. A miejsc, magicznym sposobem, nie przybędzie tak wiele. Znacznie trduniej niż jeszcze rok temu będzie dostać się do przyzwoitego liceum. W tych najlepszych i tak progi punktowe były wysokie (ale na pewno jeszce wzrosną). Zeby dostać się do ogólniaka, który kończyłem (Hoffmanowa) trzeba było mieć w zeszłym roku ponad 172/200 punktów., do najlepszych klas (mat-fiz w Batorym ponad 198/200) Ale prawdziwy dramat zacznie się dla uczniów bardzo dobrych i dobrych, ale nie wybitnych. Tam również progi punktowe się podniosą. Wpłynie na to rzesza uczniów z podwójnych roczników, którzy w normalnym trybie dostaliby się do bardzo dobrych liceów. Teraz jednak pójdą do dość dobrych i wypchną z nich tych kolejne osoby. Ci zaś wypchną tych niżej. I z każdym poziomem ten efekt będzie się kumulował. Zaczyna się bezwzględna walka o każdy punkcik.

 

Przerażenie

Tymczasem, jak podaje wydawnictwo Operon (63 tys. uczniów w 2300 szkołach) średni  wynik tegorocznego egzaminu próbnego ósmoklasisty z matematyki, to zaledwie 26% zdobytych punków. To oznacza zdobycie 9 punktów na 35 możliwych. Język polski – 49% (17 na 35), Angielski 47% (14/30). Czyli uczeń zdobył śrenio 40 ze 100 możliwych punktów podczas próby. Albo patrząc z innej perspektywy – stracił 60. W szeregach uczniów, ale też rodziców rozpoczęła się panika i szukanie sposobów na zdobycie dodatkowych punktów. Bo kolejne 100 punktów można zdobyć za oceny na świadectwie (72 punkty przy czterech szóstkach z przedmiotów wiodących), konkursy przedmiotowe (do 18 punktów), świadectwo z wyróżnieniem (7 punktów) i wolontariat (3 punkty).

 

Kalkulacje

I tu zaczyna się zabawa. O ile na świadectwo z wyróżnieniem mało kto zasłuży, nagrody za konkursy przedmiotowe również są udziałem nielicznych, to właśnie zaczęła się bezwzględna walka o jak najlepsze oceny. Okazało się również, że 3 punkty za wolontariat również się liczą. W wyścigu szczurów zorganizowanym przez minister Zalewską, mogą zadecydować o dostaniu się do choćby przyzwoitej szkoły. Ile to jest 3 punkty? To różnica między 4 a 5 z polskiego lub matematyki na świadectwie. To 9-10 procent wyniku z egzaminu ósmoklasisty. Jeśli średni wynik z matematyki wynosił 9 punktów, to 3 dodatkowe punkty nabierają ogromnego znaczenia.

 

Przymus wolontariatu

I tu pojawia się absurdalny przymus wolontariatu. Rodzice i dzieci, którzy przez cały czas szkoły podstawowej nie interesowali się pomaganiem, masowo ruszają po punkty. Nie po to, by pomóc innym. Po to, by poprawić wynik, zwiększyć swoje szanse na lepszą szkołę. Wyjątkowo perfidne jest to, że dobroczynność zaczyna być postrzegana przedmiotowo. Wolontariat stał się przymusem. Kołem ratunkowym na wypadek słabego wyniku z egzaminu. Zamiast rozbudzania empatii i altruizmu, wolontariat jest używany jako skrajnie egoistyczne narzędzie wygrywania z innymi w wyścigu szczurów. Niektórym wystarczy zaświadczenie.

 

Piszę to jako ojciec ósmoklasisty, który poszedł rok wcześniej do szkoły (rocznik 2005) i nagle trafi do klasy z młodzieżą 2 lata od niego starszą (gimnazjaliści 2003). A o miejsce w klasie będzie musiał konkurować z dwa razy większą liczbą uczniów. Ja wiem, że sobie poradzi, to mądry chłopak. Szkoda mi tylko bezsensownego natężenia stresu, który mu zafundowano.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook