Jaka minister, taka reforma edukacji. Broszura MEN pokazuje, że cała likwidacja gimnazjów jest robiona „na chybcika”

edukDo końca roku szkolnego niewiele ponad 7 miesięcy, a ja właśnie dostałem od pani Anny Zalewskiej, Minister Edukacji Narodowej, 40-stronnicową broszurę dotyczącą reformy edukacji. Problem dotyczy mnie osobiście. To na moim starszym synu będzie testowana zmiana sygnowana hasłem „Dobra Szkoła”. Przeczytałem dokładnie, to co minister napisała do mnie i innych rodziców. Jakie emocje wywołuje we mnie ten list? Złość? Rozczarowanie? Nie… raczej zacytuję Grzegorza Halamę: „ja wiedziałem, że tak będzie”.

 

Gdybym miał podsumować, co wynika z lektury ministerialnego wydawnictwa, to na pierwszy plan przebija nieprzygotowanie i myślenie życzeniowe. Broszura, jest zatem idealną metaforą programu zmian w edukacji. Złożona jest byle jak, z byle jaką korektą (błędy interpunkcyjne!). Widać, że, podobnie jak cała reforma, była robiona w pośpiechu.

Można długo pastwić się nad formą wydawnictwa, ale ważniejsze jest to, o czym mówi. Broszura zawiera zestaw słabych argumentów, chwytów retorycznych i pobożnych (nomen omen) życzeń. Poniżej wybrałem zaledwie kilka zdań, które idealnie ilustrują, o czym mowa. Kursywą oznaczyłem cytaty z broszury. Wszystkie podkreślenia w cytatach pochodzą od autora.

 

Przygotowywane zmiany w edukacji są odpowiedzią na oczekiwania szerokiego środowiska, które chce szkoły nowoczesnej, a jednocześnie silnie zakorzenionej w naszej tradycji.

„Szerokie środowiska” miały oczekiwania. Należy więc je spełnić. Najlepiej „tu i teraz”.

 

Przedsiębiorcy postulują, by dostosować je do realnych potrzeb gospodarki. Tu i teraz.

Ten krótki równoważnik zdania więcej mówi o sposobie myślenia nad reformą edukacji, niż na początku się wydaje. Oczekiwania należy rozwiązać „tu i teraz”. To implikuje pośpiech. Brak realnego planu widać choćby w harmonogramie wprowadzania prac. Jest druga połowa listopada. De facto, nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądał rok szkolny 2017/2018. Ustawa jest w Sejmie. Każdego dnia jesteśmy bliżej spektakularnej klapy, a co najmniej wielkiego chaosu.

Deklarowanie, że istniejący problem edukacji da się rozwiązać „tu i teraz” jest klasycznym przykładem myślenia życzeniowego. Zaprzeczeniem tego, że edukacja jest procesem. Wystarczy zadekretować. Jeden dokument rozwiąże wszystkie bolączki.

  

Wprowadzona w 1999 roku struktura szkół nie zdała egzaminu. Gimnazja się nie sprawdziły, nie wyrównały szans edukacyjnych.

Jeśli fakty nie zgadzają się ze zdaniem „szerokich środowisk”, tym gorzej dla faktów. Wyniki międzynarodowych egzaminów PISA nie mają znaczenia. Przegrywają z tym, co twierdzi ministerstwo. Ideologia vs fakty 1:0.

 

Nie sprawdziła się również nauka w starszych klasach w ramach przedmiotów zintegrowanych. Skutkiem było nieuporządkowanie faktów i chronologii w nauczaniu poszczególnych.

Ministerstwo w swojej broszurze zapowiada więc powrót do klasycznego, twardego podziału na przedmioty. W tym samym czasie, możemy przeczytać, że Finlandia całkowicie odchodzi od takiego podejścia. Ale co oni mogą wiedzieć? To, że mają najlepszy system edukacji na świecie przecież o niczym nie świadczy. Poza tym nie jest on „zakorzeniony w naszej tradycji”.

 

Obecnie w Ministerstwie Edukacji Narodowej trwają prace nad podstawą programową. Pierwsze propozycje zmian w podstawie programowej będą przedstawione do końca listopada br. Opracowane podstawy programowe pozwolą wydawcom na przygotowanie nowych podręczników do klas, które zostaną objęte zmianami programowymi w roku szkolnym 2017/2018 i kolejnych latach.

Pierwsze (sic!) propozycje (sic!!) zmian w podstawie programowej pojawią się siedem miesięcy przed końcem roku szkolnego. Jeśli uwzględnimy czas na poprawki, procedury ministerialne, damy autorom czas na napisanie podręczników czy zeszytów ćwiczeń. Potem dochodzi redakcja, skład, wydruk, wybór odpowiedniego przez nauczyciela… Wbrew pozorom czasu jest bardzo mało. A jego deficyt, jak znam życie, odbija się zawsze na jakości. Bo, chyba nie odkurzymy książek do siódmej klasy, z których uczyły się przedgimnazjalne roczniki?

 

Uczniowie w szkołach mają uczyć się kreatywności, a także postaw przedsiębiorczości sprzyjających aktywnemu uczestnictwu w życiu gospodarczym.

Kolejne zdanie, które jest kwintesencją życzeniowości i chaosu. Nie wiem, czy chodzi o podstawy (których można się nauczyć), czy o postawy, które można raczej wypracować lub nabyć. Ale przynajmniej w tym momencie widać spójność w programie ministerstwa. Przetrwanie chaosu reformy będzie wymagało ogromnej kreatywności.

Facebook Comments