Piękni dwudziestoletni, cholernie mi was szkoda. Chociaż mogłoby się zdawać, że macie wszystko o czym zamarzycie, to nie zazdroszczę. Nam, urodzonym 20 lat wcześniej, było łatwiej. Choć nie mieliśmy niemal niczego. I nie ma to nic wspólnego z mitem o tym, jak to kiedyś było dobrze. Obiektywnie rzecz biorąc – macie przesrane.

 

My biegaliśmy po podwórku strzelając do siebie z kija, wy gracie w CS-a z ludźmi z całego świata. Wy latacie do Londynu czy Paryża, dla nas szczytem marzeń był wyjazd na kolonię do NRD. W co drugiej knajpie macie kilkadziesiąt piw kraftowych do wyboru. My się cieszyliśmy, jeśli w ogóle udało się zdobyć jakieś piwo. Płynnie mówicie po angielsku. My tego języka uczyliśmy się z tytułów piosenek w radiu. My, czyli wasi rodzice, chcemy zapewnić wam wszystko to, czego, sami nie mieliśmy. Świat stał się przez te lata znacznie bardziej bezpieczny i przyjazny. Ale mimo tego, macie przesrane.

 

Jako pokolenie, mieliśmy cholerne szczęście. Znaleźliśmy się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Dorastaliśmy w przaśnym i biednym PRL-u, a w dorosłość wchodziliśmy w czasach polskiej „gorączki złota”. To były czasy, w których ścierały się płyty tektoniczne dwóch systemów ekonomicznych. Wystarczyło stanąć w odpowiednim miejscu, by „procesy górotwórcze” wyniosły nas na szczyt. Zapieprzaliśmy po 20 godzin na dobę, po to, żebyście Wy już nie musieli. Stworzyliśmy Wam cieplarniane warunki. Pieniędzmi, które zarabiamy, próbowaliśmy i próbujemy zasypać nasze kompleksy. Obsesyjnie chcemy, żeby niczego Wam nie brakowało.

 

Wy już takiego szczęścia nie macie. Najlepsze stanowiska już zajęliśmy i nie oddamy ich przez kolejne 20 lat. Rozkręcenie własnego biznesu nie jest już tak łatwe, jak w naszych czasach. Karmicie się więc wiarą w start-upy i marzycie, że zostaniecie drugim Zuckerbergiem. Tymczasem pracujecie na śmieciówkach i dorabiacie na barze. W razie czego, zawsze możecie liczyć na kieszonkowe od nas.

 

Chcieliśmy Was ochronić przed twardymi lekcjami życia, które sami przechodziliśmy. Ale zamiast tego przyzwyczailiśmy Was do najnowszych Iphone’ów, kawy ze Starbucksa i narciarskich wypadów w Alpy. Wmówiliśmy Wam, że jesteście wyjątkowi i macie prawo do wymarzonej pracy, która spełnia Wasze ambicje. Które sami rozpalaliśmy.

 

Żyjecie w świecie nieustannych porównań. Niszczycie swoją samoocenę Instagramem, Facebookiem, Snapchatem. Koleżanki wydają się bardziej atrakcyjne, koledzy sprawniejsi. Prowadzą ciekawsze relacje ze swojego życia. Jeśli potraficie na przykład tańczyć, na Youtube możecie znaleźć od ręki człowieka, który to robi lepiej. To nic, że mieszka 1000 kilometrów od Was. Trawa u sąsiada jest bardziej zielona niż kiedyś. Kiedy dorastacie, pojawia się jeszcze jedno porównanie, które zaczyna Was niszczyć…

 

Większość z Was nie zrobi takiej kariery, jaką robiło pokolenie Waszych rodziców. Wciąż możecie słyszeć od nas wyrzut, który zaczyna się od nieśmiertelnego: „Ja w Twoim wieku…”. Wciąż trujemy Wam dupę tym, że stwarzamy Wam warunki, o jakich my nawet nie mogliśmy marzyć. A wy nie dorastacie do naszych wyobrażeń o tym, jacy powinniście być. Bo gdybym ja, w Twoim wieku…

 

Pod koniec lat 80. gospodarką Stanów Zjednoczonych wstrząsnął kryzys sektora bankowego. Młodzi, którzy wchodzili w samodzielność po tamtym wydarzeniu, zdali sobie sprawę, że będą pierwszym powojennym pokoleniem, które osiągnie i zarobi mniej od własnych rodziców. Pokolenie X, pokolenie wielkiej niewiadomej, zastąpiło generację Yuppie. Millenialsi, widzicie jakieś podobieństwa?

 

Obejrzyjcie sobie „Clerks”, „Reality Bites” i „Pump up the Volume”. Posłuchajcie uważnie Nirvany, Temple of the Dog i Alice in Chains. I piszcie swoje historie, żyjcie swoim życiem. Pieprzcie presję, którą na Was wywieramy. Bądźcie mądrzejsi od nas. Bo my w Waszym wieku… mieliśmy kupę szczęścia. Wy – macie przesrane.

Facebook Comments