To nie żart na Prima Aprilis, to nie fake-news czy post-prawda. Spędziłem kilka godzin wertując ogłoszenia o pracę na największych portalach. Od stanowisk liniowych po wysokie menedżerskie. W najróżniejszych działach, branżach, województwach. Omijałem oferty od firm-krzaków. I wiecie co? Momentami robiło się – jak mawiają Rosjanie – i smiszno i straszno.

Dawno dawno temu, w świecie, w którym żeby połączyć się z internetem trzeba było użyć modemu i zablokować linię telefoniczną, ludzie też szukali pracy. A pracodawcy ludzi. Ponieważ jednak mało kto używał sieci, to najpewniejszym sposobem dotarcia do kandydatów były ogłoszenia w poniedziałkowym dodatku „Praca” do Gazety Wyborczej. W najlepszych czasach prasy papierowej przekraczał on 100 stron. Setki tysięcy ludzi zaczynały swój tydzień od wertowania tego dosyć chaotycznego wydawnictwa w nadziei, że nie przeoczą ogłoszenia, na które czekają całe życie.

 

Od tamtego czasu zmieniło się bardzo wiele. Internetowe serwisy z ogłoszeniami rekrutacyjnymi pozwalają sortować, filtrować oferty wedle naszych upodobań. Powiadomienia o ciekawych ogłoszeniach dostajemy mailem, są specjalne aplikacje na smartfona. Na facebookowych grupach branżowych można porozmawiać z rekrutującym. Świat poszedł do przodu. Ale jedna rzecz jest niezmienna, a nawet weszła na niespotykany wcześniej poziom absurdu. Mowa o tym, co firmy oferują kandydatom.

 

Menedżer, który będzie zdobywał doświadczenie

Oczywiście „praca w młodym i dynamicznym zespole” jest nieśmiertelna. W wielu ogłoszeniach standardem jest też „możliwość pracy w firmie o (tu wstaw odpowiedni przymiotnik) kulturze organizacyjnej”. Każdy niemal pracodawca oferuje niesłychane możliwości rozwoju. A nawet zdobycia doświadczenia. To ostatnie nie razi w przypadku stażystów, czy juniorów. Ale poszukiwania Sales Managera, który ma właśnie zdobywać doświadczenie (w pracy z „wyrozumiałymi ludźmi”) odwraca mój dotychczasowy sposób myślenia. Zawsze myślałem, że człowiek zatrudniany na stanowisko kierownicze ma przede wszystkim wnieść własną praktykę.

 

Dość częste są opisy benefitów typu karta sportowa czy ubezpieczenie medyczne (a nawet przedszkola). Ale zdarzają się firmy, które oferują swoim przyszłym pracownikom świadczenia tak niesamowite, że może nie starczyć wyobraźni.

 

Oferuję Ci możliwość pracy

To nie żart. Spotkałem się z ogłoszeniem dużej firmy, która oferuje cyt. „Możliwość przebywania w nowoczesnej przestrzeni biurowej”. Wow! Niesłychane! Nigdy do tej pory nie spotkałem się z pracodawcą, który pozwalałby przebywać w biurze swoim pracownikom. A może pozwala tylko niektórym? Może na miękkie sofy i open space trzeba sobie zasłużyć?

Tak dobrze widzicie. Nie ma tu mowy o warunkach pracy. Jest łaskawe przyzwolenie na przebywanie! Mowa oczywiście o stanowisku, które wymaga pracy w biurze. W którym nawet można będzie posiedzieć! Niesłychane.

 

Przynajmniej kilkukrotnie widziałem ogłoszenia,  w których łaskawcy oferują cyt. „niezbędne narzędzia do wykonania pracy”. Rzeczywiście – wyjątkowe. Wyobraźmy sobie, że to ogłoszenie dotyczy górnika.

– Oferujemy Panu kilof. Dzięki temu nie będzie Pan musiał przynosić do pracy swojego ani skrobać urobku paznokciami.

– Och, dziękuję łaskawco! W mojej poprzedniej kopalni musiałem robiłem to gołymi rękami.

Serio? Czy dodawanie takiej oczywistej linijki nie jest tylko maskowaniem tego, że pracodawca nie ma nic ciekawego do zaoferowania? A może nie na każdym stanowisku zapewnia takie „luksusy”? Choć z drugiej strony pracowałem w firmie, w której przez rok musiałem używać własnego komputera, bo pracodawca nie był w stanie mi dostarczyć sprawnego sprzętu.

 

Są nawet firmy, które płacą za pracę (a przynajmniej tak piszą)

Kiedy widzę, że w ogłoszeniu firma chwali się tym, że płaci na czas za wykonaną pracę, najpierw robi mi się niesłychanie smutno. A takie komunikaty najczęściej można znaleźć w ofertach różnego rodzaju agencji. Jeśli terminowy przelew na konto jest elementem budowania przewagi konkurencyjnej, to coś bardzo złego dzieje się z rynkiem pracy. To znaczy, że są Janusze Biznesu, którzy nie płacą. W optymistycznej wersji ich menedżerowie nie potrafią zarządzać płynnością finansową. W pesymistycznej… lepiej nie wyobrażać sobie jakie doświadczenia mają za sobą osoby wymyślające takie ogłoszenia.

 

Ale na szczęście takich kwiatków nie jest zbyt dużo. Uważne czytanie ogłoszeń pozwala dość szybko zobaczyć, którzy pracodawcy podchodzą do pozyskiwania kandydatów w odpowiedzialny sposób. A to znak, że pewnie tak samo zachowują się w stosunku do pracowników. Można to poznać już na poziomie ogłoszenia, w którym zamiast banałów są konkrety, nie ma  „prężenia muskułów” i pozowania na „bycie fajnym”. Jest uczciwe opisanie oferty. Bo stosunek pracy, to rodzaj umowy. W której jedna strona kupuje, a druga sprzedaje – czas i umiejętności.

 

Facebook Comments