Fot. Z. Nasierowska (1970)

Fot. Z. Nasierowska (1970)

Każdego dnia cholernie się na nią wkurzam. Jestem do niej taki podobny. Odnajduję w moich zachowaniach, emocjach kalkę tego jaka ona jest. Widzę jak bardzo jest podobna do swojej mamy, widzę jak bardzo ja przystaję do nich.

Oprócz tego potwornie mnie boli to, że widzę jak się starzeje. Jak jedzie drogą jednokierunkową. I chociaż nie wygląda na swoje 69 lat, to z każdym rokiem jest ciut mniej sprawna, trochę bardziej zmęczona życiem. Czuję się bezsilny. Wiem, że coraz bliżej ta chwila, gdy mi jej zabraknie.

Ciężko mi jest uwolnić się od jarzma jej nadopiekuńczości. Wiem, że jest tą bohaterską, zdeterminowaną kobietą, która musiała swojego jedynego syna wychowywać sama. Podziwiam to jak przetrwała ze mną za komuny i w pierwszych najdzikszych latach kapitalizmu, jak ciężko pracowała. Rozumiem skąd się wzięła ta nadopiekuńczość.

Huragan emocji. Wściekłość i miłość. Obraza i przebaczenie. Krzyk i cisza. Wszystko w 5 minut. Mam tak samo. I trudno mi to znieść. I w niej i w sobie.

Absolutny zachwyt i podziw. Wiem, że moje życie nie jest nawet w piątej części tak ciężkie jak jej. Urodzona na gruzach Warszawy, najlepsze lata przeżyła w szaroburym świecie PRL-u. Nieudane dzieciństwo, nieudane małżeństwo. Samotność, której się od niej nauczyłem.

Mama…

Facebook Comments