charlie-chaplin-392926_1280

Szliśmy alejką wielkiego centrum handlowego we trójkę. Moja mama, ja i mój syn. Coś musieliśmy kupić, nawet nie pamiętam co. W szumie molocha usłyszałem „Cześć Tomek”. Kumpel wypatrzył mnie w tłumie. Przywitaliśmy się. Przedstawiłem mu rodzicielkę, a o synu powiedziałem: „A to jest lepsza wersja mnie”. W tym momencie mama wskazując na mnie wtrąciła: „A to lepsza wersja mnie”. Przeszył mnie dreszcz.

W piosence „What a Wonderful World” Louis Armstrong śpiewał:

I hear babies cry,

I watch them grow

They’ll learn much more

Than I’ll ever know.

Moja ukochana fraza. Pokory przed tym co nieuniknione. Mój 10-latek uczy się w szkole niektórych rzeczy, które ja poznawałem w liceum. 8-latek potrafi zrobić w Minecrafcie zachwycające rzeczy. I choć staram się nadążać za nowinkami technicznymi – to jednak muszę gonić to, co moje dzieciaki robią i czują naturalnie. Chłopcy żyją w cyfrowym środowisku, sprawnie się po nim poruszają i rozumieją zagrożenia znacznie lepiej niż często nam się wydaje.

Ale tak samo było 30 lat temu. My ogarnialiśmy nasze Spectrumy, Commodore i Atari znacznie szybciej niż nasi rodzice. Nasze wnuki na pewno będą przyswajać ówczesne nowinki znacznie szybciej niż ich rodzice (a nasze dzieci). Taka już kolej rzeczy.

W „Konopielce” Redlińskiego Kaziuk zaczyna ciąć żyto kosą, bo tak szybciej. Cała wieś odbiera to jako zamach na tradycję, coś co burzy porządek ich świata. Dziś świat się zmienia tak szybko, że nie możemy pozwolić sobie na pozostanie w tyle. Chcąc być na bieżąco zawodowo – trzeba mieć konto na Goldenline i LinkedIn. Ale chcąc zrozumieć młodzież – na Snapchacie, Instagramie. Za 5 lat będą pewnie zupełnie inne serwisy i miejsca. Przyjdzie ten moment, że nie będziemy mieli już sił, chęci, czasu żeby zgłębiać kolejne nowinki. Fala, na której będą serfować nasze dzieci przykryje nasze głowy. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że moje dzieci przerosną mnie technicznie, sportowo i na wielu innych płaszczyznach.

Ale ja chcę żeby moi chłopcy byli lepsi ode mnie. Nie tylko sprawniejsi. Nie tylko zdrowsi. Nie tylko mądrzejsi. Żeby byli LEPSI. Bardziej dobrzy. Mniej źli. Życiowo, ludzko. Po prostu.

Chcę im pozwolić popełniać błędy, choć nie zawsze jest łatwo wyłączyć nadopiekuńczość. Pozwolić upaść na deskorolce po to, żeby mogli zdecydować czy dalej chcą to robić. Chcę dać im szansę wyboru, w sytuacjach, w których ja nie miałem nic do powiedzenia. Chcę żeby świat, który jest dla nich otwarty był szansą, a nie zagrożeniem.

Nie wierzę w pitu-pitu. Wierzę w modelowanie. Nie wierzę w nakazy, zakazy, regulaminy. Wierzę w dawanie przykładu. Nienawidzę podwójnych norm moralnych. Wymagając czegoś – sam muszę tego przestrzegać.  Cholernie trudne. Łatwiej jest podeprzeć się „autorytetem” rodzica i oszukiwać, że mi wolno robić coś, czego zabraniam moim dzieciom. Ale tylko będąc uczciwym wobec nich i wobec siebie, mogę liczyć na to, że będą lepszym modelem.

Facebook Comments